Dwukadencyjność to błąd. Zmiana przyniosła więcej szkody niż pożytku

Ograniczenie kadencyjności samorządowców było decyzją polityczną, a nie proobywatelską, i dzisiaj przynosi więcej szkody niż pożytku – ocenia Jakub Stefaniak, wiceszef kancelarii premiera. W rozmowie z Agencją Informacyjną Fabryka Newsów polityk przekonuje, że obywatele doskonale wiedzą, kogo wybierać, a narrację o rozbijaniu lokalnych układów napędzają wyłącznie te partie, które same nie posiadają struktur w terenie.

Obecne przepisy ograniczające możliwość pełnienia funkcji przez lokalnych włodarzy do zaledwie dwóch kadencji od początku budziły spore kontrowersje. Zdaniem Jakuba Stefaniaka, głównego celu tej zmiany należało upatrywać w politycznych kalkulacjach poprzedniej władzy, która chciała pomóc swoim kandydatom w miejscach, gdzie ci nie potrafili wygrać w naturalny sposób. Polityk przypomina, że nawet prezes największej partii opozycyjnej zdążył już zasygnalizować wątpliwości co do zgodności tych przepisów z ustawą zasadniczą. Brak zapisu o dwukadencyjności w samej konstytucji, w połączeniu z rosnącą świadomością wyborczą Polaków, jasno pokazuje, że taka regulacja na szczeblu lokalnym jest po prostu niepotrzebna.

Wyborcy wiedzą lepiej, a partie polityczne realizują własne interesy

Zwolennicy limitów argumentują, że pozwalają one na ucięcie tzw. lokalnych układów w samorządach. Wiceszef kancelarii premiera uważa jednak to popularne hasło za czysto instrumentalne. Zwraca uwagę, że o rzekomym kolesiostwie najgłośniej mówią przedstawiciele partii takich jak Razem czy Konfederacja. Według niego to ugrupowania, które obecnie nie mają własnych samorządowców i widzą w dwukadencyjności otwierającą się szansę na przejęcie władzy. Za tym głosem stoją ich własne, partykularne interesy, a nie wyłącznie bezinteresowna troska o społeczeństwo. Stefaniak jest przekonany, że obywatele mają odpowiednie narzędzia do weryfikacji władzy – jeśli ktoś nie spełnia ich oczekiwań, potrafią odwołać takiego włodarza w lokalnym referendum.

Luki w prawie i zaufanie do sprawdzonych gospodarzy

Wprowadzone w ubiegłych latach przepisy rodzą również duże problemy interpretacyjne. Poważne wątpliwości dotyczą między innymi sytuacji, gdy dany kandydat został wybrany w trakcie trwania kadencji – nie jest do końca jasne, w jaki sposób wyliczać przysługujący mu czas w kontekście nowych limitów, co powoduje rozedrganie w samorządzie. Zdaniem przedstawiciela rządu dobrych gospodarzy nie powinno się sztucznie ograniczać. Jako idealny przykład podaje sytuację, w której zasłużony, wieloletni burmistrz został wybrany do sejmu z odległego miejsca na liście, ale na stanowczą prośbę delegacji mieszkańców ze swojej miejscowości ostatecznie nie objął poselskiego mandatu. To najlepszy dowód na to, że w wielu miejscach w kraju samorządowcy są oceniani przez ludzi bardzo dobrze i cieszą się ogromnym zaufaniem.

WYPOWIEDZI GOŚCI, ZDJĘCIA PRZEBITKOWE

Jakub Stefaniak, wiceszef Kancelarii Premiera

MATERIAŁY DO POBRANIA DLA ZALOGOWANYCH UŻYTKOWNIKÓW

This content has been restricted to logged-in users only. Please log in to view this content.

Udostępnij artykuł:

Proponowane materiały