Obecna sytuacja wokół Trybunału Konstytucyjnego przypomina szachowy pat. Z jednej strony nowo wybrane przez sejm osoby czekają na zaprzysiężenie przez prezydenta, z drugiej piętrzą się wątpliwości prawne dotyczące procedury ich hurtowego wyboru. Jednak prawdziwym problemem dla obywateli jest to, że od grudnia 2023 roku orzeczenia tej instytucji nie są w ogóle publikowane.
Zawirowania prawne sprawiają, że wstrzymanie się przez głowę państwa z przyjmowaniem ślubowań do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez sam trybunał jest dobrą praktyką z punktu widzenia dbałości o ustrój państwa. Jak powiedział Agencji Informacyjnej FABRYKA NEWSÓW rektor Akademii Wymiaru Sprawiedliwości, dr Michał Sopiński, bez znajomości przyszłego orzeczenia trudno jednak wyrokować o ostatecznym finale tej sytuacji.
Dyskusja o samym wyborze sędziów ma więc dziś charakter w dużej mierze akademicki, zwłaszcza w obliczu faktu, że od trzech lat władza wykonawcza de facto nie uznaje trybunału.
Obywatele tracą na braku publikacji wyroków
Wydaje się, że przeciętny Polak pozornie nie odczuwa skutków tego impasu każdego dnia. Rzeczywistość jest jednak inna, ponieważ publikacja wyroków w Dzienniku Ustaw oraz Monitorze Polskim usprawniłaby wiele kluczowych kwestii, w tym sprawy związane z emeryturami czy świadczeniami socjalnymi. Opublikowanie zaległych decyzji przyczyniłoby się do poprawy sytuacji wielu obywateli, do czego jednak nie dochodzi. Obecny stan to najlepszy przykład na to, jak bardzo ta instytucja została zmarginalizowana, pozbawiona powagi i jak w praktyce przestała funkcjonować w polskim systemie wymiaru sprawiedliwości