Krajowy miks energetyczny powinien opierać się na stabilnych filarach, a projektowanie infrastruktury należy bezwzględnie zostawić inżynierom, a nie ekologom. Bezkrytyczny entuzjazm wokół fotowoltaiki i pomp ciepła nierzadko kończy się dla mieszkańców finansowymi dramatami, dlatego do transformacji energetycznej trzeba podchodzić z dużą ostrożnością i wiedzą naukową.
Polska sieć energetyczna ma charakter dystrybucyjny i historycznie nie była projektowana pod funkcjonowanie tysięcy rozproszonych prosumentów. Jak w rozmowie z Agencją Informacyjną FABRYKA NEWSÓW podkreśla prezydent Otwocka, Jarosław Margielski, fundamentem bezpieczeństwa musi być stabilna baza w postaci węgla, gazu lub atomu.
Samorządowiec zwraca uwagę, że oddawanie kluczowych decyzji dotyczących architektury sieci w ręce ekologów zamiast wykształconych inżynierów może przynieść w dłuższej perspektywie katastrofalne skutki, co udowodniły już sytuacje przeciążeń w Hiszpanii czy specyfika ostrych, polskich zim.
Dramaty prosumentów i pełny cykl ekologii
Przedstawiciel samorządu zauważa, że jeszcze kilka lat temu masowo i bezkrytycznie promowano instalację paneli fotowoltaicznych oraz pomp ciepła jako rozwiązań idealnych. Doprowadziło to do wielu dramatów, w których inwestujący ostatnie oszczędności emeryci oddawali latem prąd niemal za darmo, a zimą – z powodu drastycznego spadku sprawności urządzeń – mierzyli się z gigantycznymi rachunkami za ogrzewanie. Niezbędne jest holistyczne spojrzenie na zielone technologie i ocena ich pełnego cyklu życia. Obejmuje to energochłonną produkcję, inwazyjne wydobycie rzadkich pierwiastków powodujące degradację środowiska w odległych krajach, aż po ostateczną utylizację. Zmiany w tym obszarze powinny wynikać z wnikliwej analizy i chłodnych wyliczeń, a nie z różowego postrzegania rzeczywistości przez pryzmat wzniosłych haseł.